PAP - Nauka w Polsce 17 sierpnia 2004 r.
30 lat ruchu AA w Polsce
Dziesiątki alkoholików w Polsce utrzymują trzeźwość dzięki wsparciu 2 tys. grup AA działających na terenie całego kraju. Pomoc AA często okazuje się skuteczniejsza tam, gdzie inne metody zawiodły.

Ruch AA w Polsce obchodzi w tym roku 30-lecie działalności.

CO DALEJ PO SKOŃCZONEJ TERAPII

Każdy alkoholik po skończonej intensywnej terapii początkowej musi zacząć sobie radzić bez pomocy lekarza, czy psychologa. Musi zacząć żyć normalnie.
W tym właśnie najlepiej pomaga wspólnota AA, w której znaleźć można wsparcie innych niepijących alkoholików i skorzystać z ich doświadczeń.
"Uzależnienie jest chorobą chroniczną, co oznacza, że nawet przerwa w piciu nie zatrzymuje choroby" - mówi psycholog, specjalistka leczenia uzależnień dr Ewa Woydyłło, autorka m.in. książki "Początek drogi".
"Sięgnięcie po alkohol nawet po długiej przerwie, po kilku, czy kilkunastu latach powoduje, że ta sama obsesyjna potrzeba picia i te same problemy - nadużywanie, upijanie się - natychmiast się znowu pojawiają" - zwraca uwagę.

AA WYMYŚLILI ALKOHOLICY
Sami alkoholicy wymyślili grupy AA. Zauważyli, że jeżeli w pamiętaniu o problemie pomagają inni ludzie - tacy, którzy też ten problem mają - to skuteczniej można bronić się przed sięgnięciem po alkohol.
Wspólnota służy temu, aby nie zapomnieć. Ani rodzina, ani przyjaciele, którzy nie są alkoholikami, nie mogą spełnić tej roli.
"Jeżeli ktoś nie ma tego problemu, to wcale w jego interesie nie leży, żeby alkoholikowi przypominać, że jest alkoholikiem" - zaznacza dr Woydyłło.
Przyjaciele często, aby pocieszyć chorą osobę mogą zachęcać ją, żeby przestała już myśleć o swoim problemie.
Nie rozumiejąc istoty choroby mogą również sądzić, że skoro alkoholik nie pije, to został już wyleczony. I czasem proponują mu alkohol, argumentując: "Jeden kieliszek ci nie zaszkodzi!".
"Pewnie, że jeden kieliszek nie zaszkodzi, ale alkoholik nie zatrzyma się na jednym kieliszku. Tylko inny alkoholik naprawdę to rozumie" - tłumaczy specjalistka.
ALKOHOLIK WIE WIĘCEJ NIŻ TERAPEUTA
Dostęp do grupy jest łatwy i dyskretny. Wspólnota pomaga ludziom trzeźwiejącym za darmo. Nie trzeba się rejestrować w żadnej przychodni, nie trzeba czekać na specjalistę.
Alkoholicy w wielu przypadkach wiedzą więcej na temat problemów związanych z trzeźwieniem niż terapeuci. Mogą doradzić, co zrobić w sytuacji, kiedy na przyjęciu ktoś zaproponuje alkohol.
W towarzystwie drugiego niepijącego alkoholika można też bezpieczniej pójść do restauracji, czy pubu i powstrzymać się od picia.
"Tak zresztą postępowali dwaj pierwsi alkoholicy tworzący grupę wsparcia. Siedzieli przy barze, na którym stały szklanki z whisky z lodem i nie pili. Ale oczywiście lepiej do barów nie chodzić" - mówi dr Woydyłło.
RÓŻNE GRUPY POMOCY
Grupy wzajemnej pomocy działają obecnie nie tylko w środowiskach alkoholików.
"Zaczęło się to od AA, 70 lat temu. W tej chwili takich wspólnot jest bardzo wiele" - zwraca uwagę psycholog.
Pomagają sobie ludzie, którzy nie mogą się pogodzić ze śmiercią bliskiej osoby. Pomagają sobie ci, którzy mają problem z inną chroniczną chorobą. Spotykają się amazonki - kobiety po mastektomii. Podobnie starają się nawzajem się wspierać narkomani, a także rodzice dzieci, które mają jakieś choroby nieuleczalne.
"Jeżeli problem nie mija, jeżeli nie da się go wyleczyć, usunąć, to człowiek musi nauczyć się z nim żyć. W tym pomaga wspólnota" - podkreśla dr Woydyłło.
NA POCZĄTKU BYŁ POZNAŃ
Początki działania AA w Polsce były skromne. Zaczęło się w Poznaniu od powstania pierwszej grupy, którą założyła psycholog Maria Matuszewska wraz z profesorem podróżującym do Stanów Zjednoczonych.
W Polsce wtedy leczenie alkoholizmu było całkowicie nieskuteczne. Leki i psychoterapia nie działały i środowisko terapeutów zdawało sobie z tego sprawę.
Pionierów AA w Polsce zainspirowała działalność grup wzajemnej pomocy w USA. Szybko okazało się, że działanie poznańskiej grupy zwiększa motywację pacjentów do wytrwania w trzeźwości.
"Poza Poznań dosyć długo AA nie wyszło. Potem w Warszawie amerykański dziennikarz, który był tutaj na placówce i który sam miał problem z alkoholem i potrzebował mityngów - założył taką grupę ze znajomymi osobami" - opowiada dr Woydyłło.
Mityng był w języku angielskim. Niektórzy polscy alkoholicy trafili najpierw właśnie tam.
Ruch zaczął się rozprzestrzeniać. "Na przykład dr Woronowicz w Instytucie Psychiatrii w Warszawie na oddziale odwykowym zalecał pacjentom, którzy przeszli wstępną terapię, aby przychodzili i pomagali sobie wzajemnie" - wspomina.
Wkrótce zaczęła się pojawiać fachowa literatura w języku polskim. Powstawało też coraz więcej grup, które znały już sposoby postępowania, tradycje i doświadczenia swoich poprzedników.
INSPIRACJA DLA PROFESJONALNEJ TERAPII
Dzięki temu, że ruch AA stał się przedmiotem zainteresowań specjalistów leczenia uzależnień, współczesna terapia profesjonalna, jak oceniają ci, którzy się nią zajmują - zyskała wiele nowych elementów.
Jednocześnie terapia profesjonalna wzbogaca i uzupełnia działanie grup AA. Psychologowie potrafią w decydującym momencie zwiększyć motywację osoby trzeźwiejącej, aby kontynuowała swoje leczenie.
Uczestnictwo w AA jest całkowicie dobrowolne, ale czasami nie wystarcza.
"Bardzo często człowieka uzależnionego korci, żeby szukać powodu, dla którego AA do niego nie pasuje, bo ma ochotę się napić" - mówi dr Woydyłło.
Natomiast w terapii fachowej, jeżeli specjalista widzi, że u kogoś motywacja się chwieje i że ktoś się waha - zwiększa działania, prowokuje takie rodzaje zaangażowania, że dana osoba dosyć szybko od wahań się uwalnia.
Do podtrzymywania motywacji stosuje się wiele środków praktycznej psychologii. Pacjent nie jest w stanie sam na siebie oddziaływać w ten sposób.
Drugi niefachowiec również nie zna odpowiednich technik, dlatego najlepsze wyniki daje połączenie psychoterapii i uczestnictwa w ruchu AA.
WSPÓLNOTA POMAGA TEŻ RODZINIE ALKOHOLIKA
Wspólnota AA może też wiele zmienić w podejściu rodziny alkoholika do problemu trzeźwienia.
"Żona, która odwiedza otwarty mityng AA i widzi tam ludzi, którzy byli w jeszcze gorszym stanie niż jej mąż, a teraz nie piją - nabiera nadziei" - podkreśla dr Woydyłło.
Przyjście na mityng pozwala też uwierzyć, że na tych spotkaniach rzeczywiście rozwiązuje się problemy i nabrać zaufania do męża, czy żony.
"Trzeba wiedzieć, że jak on, czy ona, mówi, że musi iść na mityng, to nie należy od razu podejrzewać, że idzie znowu na wódkę. Trzeba się nauczyć, że AA jest częścią procesu trzeźwienia" - zaznacza.
Rodziny członków grup AA powinny wspierać swoich bliskich w uczestnictwie w ruchu.
Nie powinni zabraniać im chodzenia na mityngi, nawet jeśli nie piją już od dawna i wydaje się, że problem minął.
W ramach obchodów 30-lecia AA w Polsce odbędzie się w Krakowie pod koniec sierpnia zlot anonimowych alkoholików i osób sympatyzujących z ruchem.
PAP - Nauka w Polsce, Urszula Jabłońska
17 sierpnia 2004